witaj



"JEDYNA GODNA RZECZ NA ŚWIECIE - TWÓRCZOŚĆ.
A SZCZYT TWÓRCZOŚCI TO TWORZENIE SAMEGO SIEBIE."

IGRZYSKO
LEOPOLD STAFF

Jestem jak pies goniący samochód, czyli dlaczego zrezygnowałam ze studiów w Wielkiej Brytanii



Zwróciłaś kiedyś uwagę na reakcję psa, biegnącego w niezrozumiałym szale za samochodem, gdy w końcu dopnie swego? Ja nie. Nie raz widziałam je goniące pojazdy, ale nigdy nie uchwyciłam momentu, kiedy faktycznie osiągały to, czego chciały. I nie zastanawiałam się też, co potem robią z takim zwycięstwem. Aż któregoś dnia pewien mądry człowiek z mojego otoczenia rozbudził we mnie tą refleksję. Powiedział mi, co robią psy, gdy dogonią samochód. Nic nie robią. Stoją i patrzą. Nadal trochę nie wierzą, że udało się im to zrobić. A już kompletnie nie wiedzą, po co to robiły. I zazwyczaj odchodzą... lub, gdy sygnalizacja zmieni się na zielone i auto ruszy, one też biegną dalej. Biegną z nadzieją, że odkryją cel tej pogoni.

Ja byłam takim psem.

Moim samochodem była wizja studiowania w pewnym pięknym miejscu. W kraju, który fascynował mnie swoją potęgą i możliwościami, jakie dawał. W otoczeniu ludzi zupełnie nieznajomych, należących do innych kręgów kulturowych i posługujących się innym językiem. Ucząc się tego, co mnie naprawdę ciekawiło. Chciałam nowości, inności, przygody i... szczęścia. Biegłam za tym naprawdę długo. Na tym opierała się cała moja motywacja do wszystkiego, co w tamtym czasie robiłam. To akurat nie było złe, bo na wyjeździe zależało mi jak na niczym innym. Dlatego osiągałam każdy, nawet najbardziej wymagający cel, jaki przed sobą stawiałam. Ale teraz - patrząc na to z perspektywy - widzę, jak bardzo puste były te motywacje.

Po wynikach matury moje wątpliwości co do dostania się na studia malały z każdą godziną, ale nadal nie chciałam przed sobą przyznać, że mam realną szansę na to miejsce. Następnego dnia dostałam maila z gratulacjami. Przyjęli mnie od razu. I w tamtym właśnie momencie czar prysł. Cała magia uleciała, a ja zostałam uwięziona w świecie dylematów. Dogoniłam swój samochód i nie wiedziałam, co zrobić dalej. Nadal nie wierzyłam, że naprawdę to zrobiłam. A dlatego, że nigdy nie przypuszczałam, że mi się uda, nie miałam żadnych planów co do dalszych moich kroków. Miałam dwie opcje: odejść lub biec dalej. Odeszłam. I poszłam w swoją stronę. Na początku nie było mi łatwo pogodzić się z tą decyzją, mimo że była przecież moja. Jeszcze długo po odrzuceniu oferty studiów biłam się z myślami. Bo czy jest jakiś sens w tym, żeby rezygnować z czegoś, o czym marzyłam przez tyle miesięcy i dla czego osiągnięcia poświęciłam tak wiele? Tak, jest. Ale żeby go odkryć, najpierw musiałam odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: Dlaczego chciałam to zrobić? I wtedy wszystko stało się jasne. Bo, paradoksalnie, nie zależało mi na dostaniu się na tamte studia, żeby się uczyć, zdobywać doświadczenie i korzystać z wachlarza możliwości przyszłego rozwoju, jakie dostałabym w pakiecie. Chodziło tylko o to, żeby przekroczyć ten niemożliwy do przejścia próg. Żeby to zrobić i udowodnić wszystkim wokół, że jestem do tego zdolna. Lub - żeby obwiniać się za to, że się nie udało. Bo przecież tak miało być.

Ta sytuacja otworzyła mi oczy i uświadomiła, że czasami po prostu nie jesteśmy gotowi na sukces. Nie jesteśmy przygotowani i nie mamy planu na wypadek powodzenia. A prawda jest taka, że nie zawsze to, co wydaje się nam niemożliwe naprawdę takie jest w rzeczywistości. Gdy przychodzi oceniać swoje możliwości, ludzie tracą zdolność obiektywnego myślenia i przechylają szalę na którąś ze stron. Częściej niż na sukces, skazują się z góry na porażkę. Ja również poszłam w tę stronę. Realia były jednak inne i musiałam się do nich dostosować w ułamku sekundy. Wtedy przyszedł czas na przeprogramowanie całego mojego dotychczasowego myślenia i stworzenie nowej wizji jutra. Jutra, w którym osiągnęłam to, czego chciałam. A czego chciałam? Nawet dzisiaj nie jestem tego do końca pewna. Jedyne, co wiem, to że nie można wejść na szczyt nie wiedząc, na jaką górę się wspiąć. A będąc już na szczycie najgorszym uczuciem, jakiego można doświadczyć jest zatracenie. Zatracenie siebie i swojego pierwotnego celu w czasie wspinaczki. Wtedy trzeba zejść i spróbować jeszcze raz, gdzieś indziej i wyżej.

60 komentarzy

  1. Bardzo ciekawa sytuacja, no życie takie bywa, że czasem dążymy do czegoś tak po prostu, na ślepo, bez powodu i musimy to zmienić :)
    Ale super, że ci się udało, mimo wszystko, niczego nie straciłaś :)
    Śliczne zdjęcie!

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, i masz rację - niczego nie straciłam. Wręcz przeciwnie, zyskałam. Poznałam siebie i mam nadzieję, że w przyszłości będzie mi łatwiej

      Usuń
  2. Miałam kiedyś bardzo podobną sytuacje. Dążenie do czegoś czasem potrafi spędzić nam sen z powiek, ale kiedy osiągniemy upragniony sukces nie wiadomo co robić dalej.. Najważniejsze, że czujesz się dobrze ze swoją decyzją. :)
    Pozdrawiam kochana!
    https://ascardisis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to była dobra decyzja. Dziękuję za odwiedziny, kochana

      Usuń
  3. Kochana jestem pod wielkim wrażeniem. Potrafiłaś podjąć tak kluczową decyzję w swoim życiu , i znaleźć realne powody takiego wyboru.
    Myślę, że człowiek niejednokrotnie w swoim życiu bije się z myślami... czasami marzymy o czymś niezwykłym, nie dostrzegając piękna tuż obok :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie w wolnej chwili!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Przyznam szczerze, że wtedy też byłam pod wielkim wrażeniem tej decyzji, haha

      Usuń
  4. Niestety tak jest. Za znowu miałam taki cel, że tak bardzo go chciałam i dążyłam do niego, że z dnia na dzień stawał się on dla mnie okropny. Aż w końcu gdy go zdobyłam, doszłam do wniosku, że było to bez sensu.. Taka już chyba ludzka natura ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
    https://livetourevel.blogspot.com/2019/01/make-up-vs-no-make-up.html?m=0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ambicje to często cichy zabójca

      Usuń
  5. Ja miałam podobnie. Po skończeniu gimnazjum chciałam dostać się do najlepszego liceum w mieście i robiłam naprawdę dużo rzeczy, chociaż może nie tak wiele jak powinnam...Koniec końców się nie dostałam jestem w innej szkole, ale naprawdę cieszę się, że tak się stało. Uwielbiam swoją szkołę chociaż nie jest najlepsza i najpiękniejsza, ale jestem szczęśliwa. Uświadomiłam sobie, że to czego chciałam miałam na wyciągnięcie ręki.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie taką samą sytuację. Z liceum, z gimnazjum też. I jest tak jak mówisz - czasami Ktoś nad nami czuwa i pozwala na porażkę. A potem okazuje się, że nigdy nie byliśmy szczęśliwsi. Ściskam mocno, kochana!

      Usuń
  6. Na sukces nie da się być przygotowanym, bo przychodzi z nienacka i również może szybko odejść. Pewnym jest to, że wszystko co przytrafia się w naszym życiu dzieje się z jakiegoś powodu, którego być może jeszcze nie znamy, ale życie z czasem pokazuje, że wyszło nam to na dobre. W czasie wspinaczki nie trzeba zatracić siebie ani celu, który mamy do zdobycia. Wystarczy, że będziemy mieć zawsze jakiś inny cel awaryjny, gdyby ten co chcemy zrealizować jednak nie wyszedł. Człowiek zawsze się wspina i upada, bo taka jest część życia, żeby po każdym upadku umieć się podnieść i ruszyć dalej!
    Ps. Co do mojego bloga to postaram się zrobić wpis w którym czytelnicy będą mogli trochę bardziej mnie poznać :)
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie myślę, że trzeba się przygotować na sukces. To jest podstawowa zasada odniesienia sukcesu - wizualizacja. Bo gdy nie ma się żadnego planu, dzieje się tak jak stało się ze mną. Ale z resztą zgadzam się całym sercem i duszą!

      To ja dziękuję, że nie masz mi za złe mojego komentarza u Ciebie. Napisałam, co czułam. Cieszę się, że postanowiłaś nad tym popracować, a nie mnie obrażać (jak robi zdecydowana większość ludzi słysząc najmniejsze słowa krytyki). Ściskam i całuję! No i, oczywiście, czekam na kolejny post :)

      Usuń
  7. Zaskoczyłaś mnie tym porównaniem, ale jest ono naprawdę trafne. Gonimy za marzeniami naprawdę długo, a gdy już uda nam się je spełnić, cieszymy się , odczuwamy satysfakcję - tylko przez chwilę. Z przyjemnością zostanę na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy23:31

    A o jakich studiach mowa? Gdzie i jaki kierunek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kierunek Media and Communication na Aberystwyth University

      Usuń
  9. Nie zawsze cel uświęca środki. Przez ciągłe podążanie do jednego celu, nie miałaś czasu by odkryć siebie i prawdziwe pragnienia. Musiałaś bardzo dojrzeć do tej decyzji. Życzę Ci z całego serduszka, abyś odnalazła swoje wewnętrzne ja, spełniała się w życiu i odnalazła swoją ścieżkę. Na koniec jeszcze dodam, że kiedyś spotkałam się z tekstem piosenki, która mówi, że "po co łapać króliczka, skoro tak przyjemnie się go goni" <3
    NapisaneKasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, zagubiłam się trochę w tym swoim pragnieniu. Tak bardzo Ci DZIĘKUJĘ! Jesteś uroczą duszyczką o pięknym sercu! Ściskam i całuję, B.

      Usuń
  10. Ludzie często gubią się w swoich pragnieniach. Im większy cel gonimy, tym więcej emocji nam towarzyszy. Pozytywnych, negatywnych. Czasem nie wiemy co tak naprawdę chcemy. Ja na przykład do tej pory tego nie wiem. Jesteś inspirująca, naprawdę. Podziwiam Cię za podjęcie tej decyzji, wyobrażam sobie jaka była trudna, lecz bez względu na to co byś wybrała, zrobiłabyś słusznie. To tylko i wyłącznie twoje życie, twoje wybory, twoje działania. Najważniejsze, że z decyzji jesteś zadowolona. Pięknie napisany tekst, myślę, że wiele osób które go przeczyta zrozumie pewne sprawy. Między innymi to, że gonienie za marzeniami potrafi być zaskakujące i warto się do tego przygotować, bo tak naprawdę nie wiemy co przyniesie nam los. Możemy tylko przypuszczać, jednak warto być przygotowanym na różne życiowe opcje :) Cudowny wpis, cudowny blog. Od pierwszego słowa czuć, że jesteś cudowną osóbką <3 Życzę wszystkiego dobrego i spełnienia marzeń!
    Pozdrawiam ciepło ♡
    Ayuna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, te słowa bardzo dużo dla mnie znaczą! Ja również życzę Ci wszystkiego dobrego i żebyś nigdy nie zgubiła siebie podczas dążenia do spełnienia. Ściskam i całuję, B.

      Usuń
  11. Anonimowy11:02

    zrezygnowałaś ze studiów całkowicie, czy tylko z tych w Anglii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była akurat Walia, nie Anglia, ale - zrezygnowałam tylko ze studiowania tam. Aktualnie studiuję w Polsce i jest mi tu bardzo dobrze :)

      Usuń
  12. Bardzo świetnie napisane, zwłaszcza z tą historią z psem. No i to zdanie, że czasem nie mamy planu na wypadek powodzenia to już w ogóle hit :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem nie warto gonić swoje plany dla samego...gonienia. Nie trzeba żałować wszystkich decyzji podjętych w swoim życiu, bo najzwyczajniej każda z nich uczy i rozwija człowieka. Powoduje, że można przejść z jednego etapu życia do drugiego. Co więcej, najlepiej wspomina się złe decyzje, a nie te dobre. Serio. Są najciekawsze by właśnie ich słuchać, nie jeden nazwał, że są idealne do tzw. "piwa".
    Pozdrawiamy serdecznie!
    Redakcja portalu Modny Blog.
    PS: Głowa do góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowa już dawno jest w górze, ale dziękuję :) Święte słowa! Chociaż nie nazwałabym mojej decyzji złą, z pewnością cała ta sytuacja dużo mnie nauczyła. Również pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  14. Całego posta czytałam z zaciekawieniem i podziwiam cię za podejmowane decyzje. Świetne porównanie :)
    Pozdrawiam
    https://poziomka1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja także zbliżam się coraz bardziej do podjęcia tego wyboru. Biec za autem czy sobie odpuścić. Bieg kojarzy mi się z niekończącym się wyścigiem do odległego, nieznanego celu. Przecież w każdej chwili możemy opaść z sił i nie wytrwać. Dla mnie studia architektoniczne są właśnie tym odległym, nieznanym celem podróży. Tak jak opisałaś, zakładam z góry porażkę, nie wierzę w sukces i nie mam przygotowanego planu w razie, gdyby się udało. Dlaczego biegnę? Pewnie po części z tego samego powodu co ty, a także ze względu na otaczającą mnie presje. Wiem tylko, że mój wyścig zacznie się za rok i mam nadzieję, że uda mi się wszystko uporządkować w głowie, dokładnie tak jak tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, trzymam kciuki! Pamiętaj, że niezależnie od tego jaką podejmiesz decyzję, będzie dobra, dopóki będzie Twoja :) Ściskam mocno!

      Usuń
  16. Przeczytałam od deski do deski, bardzo podziwiam Ciebie za podjęcie takiej decyzji. To prawda wszyscy gonimy za wyznaczonymi przez siebie celami, a kiedy już je osiągniemy. Wtedy radość trwa bardzo krótko. Życzę wszystkiego dobrego i z przyjemnością zostanę z Tobą na dłużej :) Pozdrawiam i wpadnij do mnie,
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dojrzałe podejście do sprawy i podjęcie takiej decyzji na pewno sporo cię kosztowało! Warto jednak dążyć do swego :)

    https://redamancyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Uważam, że dobrze zrobiłaś i uświadomiłaś sobie, jak źle postąpiłaś. Może i udało ci się osiągnąć cel, o którym "marzyłaś", ale nie warto nic robić w życiu na pokaz i siłę, myślmy realnie. Dobrze przemyśleć, czego się w życiu faktycznie chce. Można być docenianym i podziwianym, ale z drugiej strony samemu nie być do końca szczęśliwym. Gratuluję ci takiej decyzji i spodobało mi się te porównanie z psem goniącym samochód :)

    zofia-adam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Z Twoimi słowami zgadzam się całym sercem i duszą!

      Usuń
  19. Ja uważam, że nic nie dzieje się przypadkowo. Najważniejsze to pójść drogą, którą chcemy. Czasami trzeba ambicje schować do kieszeni i odpuścić :) Wszyscy stajemy w pewnym momencie przed takim wyborem :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Dlatego nie żałuję tego, że pozwoliłam pięknej przygodzie przejść obok nosa, ale wyglądam kolejnych :) Ściskam i całuję!

      Usuń
  20. Od kiedy pamiętam, marzyłam o tym aby pójść na studia związane z językiem niemieckim. Pilnie uczyłam się go przez wszystkie lata. Jednak w ostatniej klasie, wyjeżdżając na praktyki do Niemiec, postanowiłam pozwiedzać świata, pracując przy tym. Maturka z języka zdana świetnie. Teraz po prawie 3 latach, kiedy skończyłam szkołę, myśle czasami o studiach ale w całkiem innym kierunku - marketing. Wszystko się zmienia, nasze podejście również :) Może kiedyś uda mi się pójść na te studia. Póki co siedzę w Holandii, a na wrzesień mam plany uderzyć na Niemcy do pracy ze względu na znajomość języka :)

    Pozdrawiam :) Obserwuję, ciekawy blog :)
    Moncia Lifestyle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę w to, że nigdy nie jest za późno, jeśli naprawdę chcemy coś zrobić. Z Tobą też tak będzie, wiem to! Dziękuję za odwiedziny, kochana :)

      Usuń
  21. Warto podążać drogą jaką chcesz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo podoba mi się to, jak opisałać to wydarzenie. Definitywnie się z tobą zgadzam i cieszę się, że podjęłaś decyzje, patrząc na dobro swoje, a nie dostosowując się do innych. Trzymam kciuki za ciebie w dalszym realizowaniu podobnych celów. Pozdrawiam i życzę miłego dnia! Xoxo
    Zostaję tu na dłużej bo bardzo podoba mi się twój blog i sposób pisania!

    niallerkaa

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo często jest tak, że ludzie dopinając swego tracą motywacje. Powodzenia w znalezieniu celu, z którego nie zrezygnujesz :)

    pozdrawiam i zapraszam:)

    mój blog (klik)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękne słowa, dziękuję bardzo :)

      Usuń
  24. Czasem już tak jest, ale ważne że doszłaś do tej decyzji sama. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie całkiem sama. Bardzo dużo zawdzięczam też moim bliskim, bez nich nadal bym główkowała.

      Usuń
  25. Czasem jest tak, że sobie coś umyślimy lub usilnie dążymy do naszych celów, a później okazuje się, że wcale nie było to warte włożonego w to wysiłku, czy emocji. Jestem pewna, że wybrałaś to, co będzie dla Ciebie najlepsze.
    pozdrawiam, mvrtyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Jestem pod wrażeniem. Wyobrażam sobie jak długo musiałaś zmagać się z taką decyzją.
    Pandora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie było łatwo. Ale wiem, że przede mną jeszcze wiele podobnych gór do przebycia.

      Usuń
  27. Bardzo adekwatne porównanie! Dużo osób tak ma, że chcą coś osiągnąć ale nawet za bardzo nie wiedzą dlaczego. Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  28. Przeżyłam kiedyś historię choć podobną, to jednak całkiem inną. Po tym, gdy nie dostałam się na wymarzone studia w Polsce, a z nieba spadła mi okazja wyjazdu za granicę, bez przemyślenia wyjechałam. Byłam tam rok, najcięższy rok w moim życiu. Ale jednocześnie najpiękniejszy. Robiłam tam roczny kurs językowy, którego zdanie umożliwiało mi w następnym roku podjęcie studiów. Długo biłam się z myślami. Samotność jednak wygrała. Wróciłam. Czasem żałuję, a czasem nie. Była to na pewno ogromna przygoda i coś czego okropnie potrzebowałam.
    szyyszka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzja była dobra, jeśli sprawiła, że jesteś szczęśliwa. Rok to i tak dużo! Powodzenia w dalszych decyzjach :)

      Usuń
  29. I really like how strong you have been with your decision making
    www.stylebasket.in

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you from the bottom of my heart for these words!

      Usuń
  30. Bardzo mi się podoba Twoje mądre podejście do tematu, do życia. Czasami próbujemy robić coś na siłę, stawiamy sobie zbyt wielkie wymagania i oczekiwania a nie dostrzegamy, że być może zupełnie nie jest nam to pisane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie warto siłować się z tym, co nie jest nam pisane :)

      Usuń
  31. Ja też niedawno wpadłam w wir pracy, zapominając o tym, co najważniejsze - o powodzie, dla którego to robię. Uczę się, aby zapewnić sobie przyszłość, o jakiej marzę, jednak pamiętam przy tym, że to szczęście jest najważniejsze. Do podjęcia ostatecznej decyzji o wyjeździe mam jeszcze dwa lata i staram się kierować się hasłem "droga jest celem" i właśnie podczas tej drogi również trzeba być szczęśliwym.
    Pozdrawiam,
    https://www.monabednarska.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. good post 😊 would you like to follow each other? if the answer is yes, please follow me on my blog & i'll follow you back. https://camdandusler.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo ciekawy wpis! Gratuluję zdobycia celu, a jednocześnie uświadomienia sobie tego, że to jednak nie jest twoja droga. Osiągnęłaś już wiele, oby twoje dalsze decyzje były jak najlepsze dla Ciebie. :)

    www.imdollka.pl

    OdpowiedzUsuń

Jesteś moją najlepszą czytelniczką! Dziękuję, że mnie odwiedziłaś! Niech Ci to Bóg w dzieciach wynagrodzi. Lub nie :)

© MADEMOISELLE • Theme by Maira G.