9.1.19

O tym wszystkim, czego mi w ostatnim czasie bardzo brakowało



Brakowało mi czegoś, ale niezbyt wiedziałam, czym to coś było. Znasz to uczucie, prawda? Gdy w pewnym momencie Twoje życie staje się jakieś takie inne, ale Ty nie jesteś w stanie stwierdzić, co się zmieniło? Dokładnie tak było jeszcze wczoraj. Czułam, że coś jest nie tak, że czegoś mi brakuje. Dzisiaj już wiem. Długopisu. Kartki. Ciszy. Tęskniłam za tym. Za nurkowaniem w oceanie moich myśli. I za spisywaniem wszystkiego, co przyszło mi do głowy w trakcie tej małej podróży.

Nigdy nie myślałam, że mam w sobie tak twórczo rozwiniętą duszę, ale przez kilka ostatnich tygodni odczuwam bardzo głęboką i silną potrzebę dokumentowania wszystkiego, co mnie otacza. Każdego uśmiechu, łzy, promienia słońca, usłyszanych na ulicy przypadkowych aforyzmów nieznanych mi ludzi oraz moich własnych przemyśleń inspirowanych zwykłymi codziennymi sytuacjami. Chcę to uwiecznić. Uchwycić przelotne piękno i niezwykłość detali. Ale nie chcę zachowywać tego dla siebie. To, co dzieje się wokół jest zbyt wyjątkowe i magiczne, żeby zostało zamknięte w zeszycie schowanym pod poduszką. Chcę się tym dzielić. Z Wami. Z Tobą.

Myślę, że nowy rok jest dobrym momentem, by zacząć. A powrót do rzeczywistości po beztroskiej przerwie świątecznej jest dobrym momentem, by pozwolić myślom płynąć. Nie narzucając im kierunku. Moje błądzą. Błądzą w otchłani pięknych wspomnień, jakie zgromadziły się w moim sercu w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Błądzą też w otchłani mojego smutku i tęsknoty. Tęsknoty właśnie za tymi momentami, gdy wszystko wokół było magiczne. Trudno pogodzić się z tym, że każda ta sekunda szczęścia teraz jest martwa. Istnieje tylko w mojej pamięci. I już nigdy nie wróci w pierwotnej postaci. Umarła na zawsze. Mogę tylko poczuć jej zapach.

I to jest właśnie mój problem. Życie wspomnieniami. Nawet najpiękniejsze wspomnienia nie zmienią tego, że żyję przeszłością. Czasami tak bardzo koncentruję się na strachu przed przemijaniem, że zaczynam tęsknić za chwilą przeżywając ją. W efekcie nieprzerwanie zatopiona jestem w morzu retrospekcji i zapominam żyć teraz. Zapominam żyć. A to jest bardzo ważne.

Swoją drogą, to śmieszne. I dziwne. Ale jednak nadal smutne. Ludzie zazwyczaj mają problem z ruszeniem na przód po traumatycznych momentach ich życia. A ja nie potrafię się pozbierać po tych pięknych. Wszystko wokół mnie przemija, a ja patykiem chcę zatrzymać bieg rzeki. Moje żałosne starania nie przynoszą mi niczego innego poza nasilającym się z każdą próbą smutkiem. I jak co roku staram się unikać postanowień, którym sprostanie graniczy z cudem, a niespełnione przynoszą jedynie rozczarowanie, dzisiaj stworzyłam moją własną listę. Nauczenie się życia tu i teraz jest na samym jej wierzchołku. Jak myślisz, uda się?

1 komentarz
© MADEMOISELLE • Theme by Maira G.